Duszący autogaz

Od kilku tygodni zabierała się ze mną po drodze na uczelnię moja koleżanka z roku. Niedawno się przeprowadziła bardzo blisko mnie, a to oznaczało, że mogłyśmy jeździć razem. Dla niej było to wygodniejsze, niż tłuc się jakimiś tramwajami czy autobusami, a dla mnie oznaczało to, że nie będę sama musiała płacić za benzynę. Sytuacja była wprost idealna. Kilka dni temu jeszcze do tego wmontowano mi instalację na autogaz, co oznaczało, że będziemy jeździć za jeszcze mniej pieniędzy. Jednak od tego momentu zauważyłam coś dziwnego w zachowaniu mojej koleżanki. Przez całą drogę w moim samochodzie kaszlała, chrypiała, coś ją dusiło. Gdy tylko wychodziła na zewnątrz, powoli jej to wszystko przechodziło. Po takich kilku jazdach było już jasne, o co chodzi. Moja koleżanka nie mogła znieść zapachu, jaki miał autogaz. Przy zapalaniu auta zawsze trochę go się gdzieś tam ulatniało, no i dlatego też koleżanka dusiła się. Doszłyśmy wspólnie do tego wniosku, i ona powiedziała, że nie będzie mogła ze mną jeździć, bo jeśli tak ten autogaz na nią działa, to lepiej go nie wdychać. Ja jednak nie chciałam zrezygnować z towarzyszki podróży, więc powiedziałam, że nie muszę wcale jeździć na autogaz, może być i benzyna, ale razem raźniej.